O wstydzie, ciele i chodzeniu na saunę...


Kilka dni temu zapytałam obserwujące mnie dziewczyny, dlaczego tak mało kobiet w Polsce chodzi na saunę...? Wszystkie odpowiedzi były podobne - "wstydzę się', "nie chcę pokazać się nago", "nie wiem jak się zachować odnośnie stroju". I wiecie co ... Doskonale Was rozumiem, bo też kiedyś miałam te wszystkie myśli w głowie....

Stojąc dzisiaj przed lustrem i patrząc na swoje ciało widzę szczupłe ciało, które przeszło już niejeden zabieg operacyjny, bliźniaczą ciąże i poobijane z dzieciństwa kolana i mam do siebie o wiele więcej czułości i wyrozumiałości, niż kiedy miałam lat dwadzieściaparę. Ta wewnętrzna przemiana przyszła razem ze spojrzeniem na własne ciało jak na najlepszą przyjaciółkę, na kogoś na kim mi zależy, kogo chcę otoczyć opieką i wsparciem.

Wstyd odszedł gdy uświadomiłam sobie, że to co robię to opieka nad czymś najcenniejszym co mam moim ciałem, które jest domem mojej osobowości, tego kim jestem, które codziennie mi służy najlepiej jak potrafi, które uwielbia ciepło dzięki któremu staje się bardziej elastyczne i rozluźnione, a potem zapada w głęboki regeneracyjny sen...

W momencie kiedy pozwoliłam sobie postawić swoje potrzeby na pierwszym miejscu i zadecydować sama o tym jak chce o siebie dbać - wstyd minął. Jeśli odważysz się na ten krok, nikt i nic innego nie będzie miało już znaczenia.


Jak to wygląda w praktyce?

Co do stroju w saunie suchej zwykle mam cienki basenowy ręcznik (nie polecam strojów kąpielowych ponieważ łatwo podrażnić skórę), a jeśli mam ochotę jestem nago, w saunie parowej zawsze jestem nago. W suchej saunie nikt nie ma prawa zmusić nikogo do bycia nago, więc cieniutki ręcznik lub pareo jest ok.


Moje wizyty w saunie zaczynałam od 10 minut i wchodziłam tylko raz...Nie byłam w stanie wytrzymać dłużej, ale zauważyłam, że im zimniej na zewnątrz tym moje wejścia stawały się dłuższe i aktualnie dochodzą do 2 seansów po 12 min. I uważam, że nie ma co się sztywno trzymać zasad saunowania tylko dostosowywać je do własnych możliwości. W przerwach nawadniam się, lubię kłaść na głowę lód i odpoczywam.

Na koniec przytaczając słowa @joanna_keszka_barbarella "cieszmy i chwalmy się swoimi ciałami, bo są nasze takie jakie są - są wspaniałe"


Fot.@marekradochonski - mąż ;-)

71 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Witaj! Dziękuję, że tu zajrzałaś....

Mam nadzieję, że informacje, które tu znalazłaś są pomocne. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o mnie czytaj więcej...

Chcesz dostać post na mail?

  • Facebook
  • Instagram

Napisz do mnie